Nagrania z infolinii

W kontaktach z bankami bardzo często możemy zetknąć się z sytuacją kiedy banki odmawiają udostępnienia nagrania z infolinii.

Wiele osób mających jakiś zatarg z bankiem, chcąc sprawdzić jaka np. była oferta kredytu żąda od banków nagrań z infolinii.infolinia Standardem jest przecież nagrywanie tego typu rozmów. Dodatkowo klient banku jest zawsze informowany o tym, że rozmowa jest nagrywana. Wydawało by się, że w przypadku zaistnienia sporu zwrócimy się do banku, który udostępni nam nagranie, aby następnie sprawdzić czy np. produkt bankowy jaki otrzymaliśmy jest rzeczywiście zgodny w 100 % z tym, który był nam oferowany przez konsultanta. Niestety rzeczywistość nie jest taka „różowa”.

Jak możemy się zorientować na różnych forach internetowych banki nie są skłonne do udostępnienia nagrań klientom. Zazwyczaj jedynie na wniosek organów ścigania tego typu dowody są przekazywane. Powstaje więc pytanie czy banki działając w wyżej opisany sposób nie naruszają ustawy o ochronie danych osobowych w zakresie prawa do informacji.
Podstawowe pytanie na jakie powinnyśmy sobie odpowiedzieć dotyczy tego czy mamy do czynienia z danymi osobowymi, a dokładniej czy nagranie naszej rozmowy z konsultantem to dane osobowe. Oczywistym jest, iż banki są zobowiązane do stosowania ustawy o ochronie danych osobowych do przetwarzanych danych.

Na początku warto sobie przypomnieć jaka jest definicja danych osobowych (art. 6 ustawy o ochronie danych osobowych).

  1. W rozumieniu ustawy za dane osobowe uważa się wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej.

  2. Osobą możliwą do zidentyfikowania jest osoba, której tożsamość można określić bezpośrednio lub pośrednio, w szczególności przez powołanie się na numer identyfikacyjny albo jeden lub kilka specyficznych czynników określających jej cechy fizyczne, fizjologiczne, umysłowe, ekonomiczne, kulturowe lub społeczne.

Nie ulega wątpliwości, iż podczas rozmowy podajemy pewne dane osobowe na nasz temat takie jak: imię i nazwisko, PESEL, datę i miejsce urodzenia itp. Dodatkowo mogą zostać poruszane tematy związane z naszą zamożnością np. w postaci informacji na temat wysokości zgromadzonych wkładów, które określają pośrednio nasz status ekonomiczny. Bez wątpienia mamy więc do czynienia z danymi osobowymi na nasz temat. Banki nie kwestionują tego faktu. Jednak zdecydowana większość z nich uważa, że pozyskane dane może udostępnić wyłącznie w formie transkrypcji odsłuchu, a nie samego nagrania. Dostaniemy więc tylko zapis naszej rozmowy (warto pamiętać, że część banków dopuszcza możliwość odsłuchania nagrania w oddziale w obecności pracownika banku). Transkrypcja nie zwiera jednak wszystkich elementów jakie są zawarte w nagraniu. Mowa o danych biometrycznych takich jak barwa i ton głosu. Tego typu informacje mogą nam pozwolić na ustalenie nie tylko informacji przekazanych w toku rozmowy, ale również innych informacji, takich jak tembr głosu, jego barwa, klimat rozmowy, to wszystko zdradza osobowości, temperamenty i charaktery. Warto przytoczyć fragment orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Gdańsku II Wydział Karny (Sygn. akt II AKa 208/13):

Jak słusznie podnosi się bowiem w orzecznictwie, słowne zapisy nagrań mogą zostać wprowadzone do procesu, lecz winno to nastąpić obok treści zarejestrowanych (utrwalonych dźwiękowo) rozmów. Trafnie zauważono, że przepis art. 410 kpk  nie eliminuje co prawda możliwości sięgania do pisemnych zapisów nagrań w miejsce ich bezpośredniego odtworzenia, lecz przekłady słowne zapisów rozmów nie stanowią samoistnego, ani pierwotnego dowodu, na którym sąd może poprzestać, a transpozycja treści nagrań na ich słowny przekład prowadzi nie tylko do zmiany formy dowodu, ale także do zmiany jego jakości. Słowny przekład nagrania nie oddaje bowiem wszystkich istotnych informacji i okoliczności (np. tembr głosu, czy towarzyszące rozmowie emocje), jakie można uzyskać w wyniku odsłuchania treści nagrania audio (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z 22.11.2012r., II AKa 249/12, LEX nr 1237274; podobnie wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 27.10.2012r., II AKa 223/10, LEX nr 785443).

W mojej ocenie nie dochodzi więc do pełnego udostępnienia danych jakie są przetwarzane przez bank jako administratora danych, a więc mamy do czynienia z naruszeniem art. 32 ustawy o ochronie danych osobowych. Dodatkowo wobec osoby, która została nagrana, bank nie jest zobowiązany do zachowania tajemnicy bankowej. W omawianym przypadku nie mamy również do czynienia z naruszeniem tajemnicy telekomunikacyjnej. Odmawiając wydania nagrań, bank nie może zatem powoływać się na te przepisy. Podsumowując brak jest jednoznacznej podstawy prawnej na którą mógłby się powołać bank odmawiając udostępnienia nagrania z infolinii.